Posted on: 29 marca 2020 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

Zgodziłem się bez okazywania wahania, choć wahałem się bardzo. Odpowiedź na moje obawy znalazłem w dzisiejszej Ewangelii*. Już w pierwszych zdaniach przeczytałem, że Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. Koniec końców poszedł, ponieważ szli Jego bracia. Bał się, ale poszedł. Uznałem więc, że i ja muszę iść.

Kochani, normą jest, że nie wychodzimy z domów. To nie podlega żadnej dyskusji. Są jednak wśród nas tacy, którzy nie należą do grupy zwiększonego ryzyka. Są tacy, którzy mogą pomóc. Począwszy od robienia zakupów dla osób bardziej zagrożonych i potrzebujących, aż po takich, którzy mogą zostać wolontariuszami np. w jadłodajniach. Oczywiście z zachowaniem wszystkich zasad bezpieczeństwa. Już kilka osób z Rady Parafialnej naszej małej londyńskiej parafii zgodziło się zaangażować w takie właśnie formy pomocy. To naprawdę jest zadanie dla naszych wspólnot. Nie tylko organizowanie transmisji Mszy św. i nabożeństw. Nie tylko pozyskiwanie followersów i organizowanie streamingów. To jest ważne. Ale chyba ważniejsze jest to, byśmy w końcu zaczęli żyć Eucharystią. Byśmy po tylu lekcjach w tej „Szkole Miłości” zaczęli tę miłość rzeczywiście wprowadzać w życie. By teoria stała się praktyką. Podczas gdy świątynie są puste, Eucharystia dzieje się gdzie indziej. Ona dzieje się w takich miejscach, w jakich – z łaski Bożej – mogłem dzisiaj być. Rozumiem, że nie wszyscy mogą. Jednak w każdej parafii są dwie, trzy, dziesięć osób, które by mogły.

Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo żydzi mieli zamiar Go zabić. Szli tam jednak bracia Jezusa. Poszedł i On. Twoja decyzja i zaangażowanie może dać impuls i zmotywować innych. Bracia Jezusa również mnie zmotywowali. W poniedziałek znów będę obierał pyry i wydawał posiłki w jadłodajni Misjonarek Miłości.

*Tekst został napisany 27 marca

comments

Leave a Comment