Posted on: 5 czerwca 2016 Posted by: Justyna Nowicka Comments: 0

X NIEDZIELA ZWYKŁA
Łk 7, 11-17

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a podążali z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy przybliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.

Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!» A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.

Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

W czasach Jezusa zmarłych grzebano poza miastem, najczęściej w rodzinnych grobowcach wykutych w skale. Ze względu na klimat pogrzeb odbywał się zwykle w dniu śmierci. Zmarłego transportowano na marach, czyli noszach pogrzebowych, tak by wszyscy idący w kondukcie mogli go oglądać i opłakiwać. Pogrzeb nie był ceremonią religijną Najważniejszą częścią tego rytuału był płacz i lament. Przed marami szły płaczki – kobiety, które niezależnie od więzi ze zmarłym głośnym zawodzeniem i płaczem wyrażały ból po stracie.

W opisywanym przez Ewangelistę pogrzebie zmarłemu towarzyszył „spory tłum z miasta”. Spotkał się więc pod bramą miejską tłum, który szedł z Jezusem i tłum, który szedł z wdową. Martwy młodzieniec i jego matka oraz Jezus są w środku tego tłumu, są w centrum. Syn wdowy był jedynakiem. Co wraz z jego śmiercią stawiało ją w skrajnie trudnej sytuacji, bez żadnej opieki i żadnego wsparcia finansowego. Ponieważ w społeczności żydowskiej wdowa nie dziedziczyła po swoim mężu. Dziedzicem mógł być tylko syn lub krewny od strony ojca.

Łukasz Ewangelista zazwyczaj nie ukazuje bardzo ludzkich uczuć Jezusa. W całej Ewangelii trzy razy wspomina o głębokim wzruszeniu Jezusa: w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, w przypowieści o miłosiernym Ojcu i właśnie w dzisiejszej ewangelii – o ubogiej wdowie. Widzimy więc, że nie tyle chodzi o jakiś ludzki odruch Jezusa, ale o pokazanie Oblicza Boga, które jest Miłosierdziem. Boga, który zawsze staje po stronie najuboższych, jakiekolwiek ubóstwo by to było.

Być może czasami Jezus, a więc Bóg wydaje się nam aż nazbyt ludzki. Kiedy radykalnie przedstawia Boże wymagania, a jednocześnie przeciwstawia się legalizmowi faryzeuszów. Kiedy nie przestaje rozumieć, szukać drogi do serca człowieka, przebaczać, by móc obdarować zbawieniem. Kiedy siada do stołu z grzesznikami, broni uczniów, którzy naruszyli prawo szabatu, ponieważ byli głodni. Kiedy zmęczony siada na brzegu studni i prosi kobietę o złej sławie, by pozwoliła Mu się napić. Kiedy do końca wierzy w przyjaźń, nawet w obliczu zdrady: „Przyjacielu, po coś przyszedł” (Mt 26,50). Kiedy nie potrafi oprzeć się łzom wdowy z Nain i zwraca jej syna, nie czekając nawet na jej prośbę.

Niektórzy obawiają się, że taki „ludzki Bóg” może się okazać Bogiem bezradnym, bezsilnym, tak jak my czasami jesteśmy. Ale tak nie jest. „Mówię ci wstań!” – i tylko tyle wystarczy. Nie ma żadnych magicznych gestów, nie ma nawet modlitwy do Ojca – tylko słowa Jezusa wypowiedziane Jego własnym autorytetem, Pana i Syna Bożego. I te słowa sprawiają, że wydobywa człowieka ze śmierci. Ta moc w słowie Jezusa wywołuje lęk u ludzi, którzy to widzą i słyszą. Ale jednocześnie zaczynają Go adorować, wielbić. Jeśli człowiek pozwala, by słowo Jezusa dotknęło go do głębi, jeśli wierzy słowom Boga, wtedy mają one moc gruntownie przemienić każde życie.

Nasze słowa nie mają takiej mocy. Ale nie znaczy to, że nie mają żadnego znaczenia. Tak jak mogą „zabić”, tak też mogą „ożywiać”. Każdy ma prawo oczekiwać od chrześcijanina, że okaże mu miłosierdzie przez wrażliwe, pełne dobroci, współczucia i bliskości słowo, obecność. Możemy dzielić się tym, co otrzymaliśmy. To znaczy życiem, czasem, uważnością. Każdy ma prawo usłyszeć „dobrą nowinę” o Bogu, którego doświadczyliśmy i którego naśladujemy jako troskliwego Ojca, pragnącego dobra dla każdego, bliskiego nam w każdym momencie.

 

 

 

 

comments

Leave a Comment