10 listopada Ennio Morricone skończył 90 lat. Przy okazji tego jubileuszu w księgarniach pojawiła się autobiografia kompozytora „Moje życie, moja muzyka” (Wydawnictwo WAM). Z dwukrotnym laureatem Oscara rozmawiał dziennikarz Alessandro De Rosa. Książka może być idealnym przygotowaniem do styczniowego koncertu Morricone w Polsce, ale powinni po nią sięgnąć wszyscy miłośnicy muzyki filmowej.

www.enniomorricone.org
www.enniomorricone.org

Twórczość Morricone znają niemal wszyscy. W 2007 r. dostał Oscara za całokształt twórczości, a dopiero później statuetkę za muzykę do konkretnego filmu − „Nienawistnej ósemki” (2015) Quentina Tarantino. Płyty z muzyką do filmu „Misja” Rolanda Joffé z 1986 roku rozeszły się w 10 milionach egzemplarzy i zarobiły więcej niż sam film!

Z włoskiej książki (Morricone nie nauczył się nigdy angielskiego, więc jego rozmówcą musiał być rodak) wyłania się obraz twórcy kompletnego i oryginalnego człowieka. Czytając tę publikację poznajemy nie tylko artystyczną drogę mistrza, ale śledzimy również kulisy show-biznesu, gdzie geniusz Pasoliniego czy Almodóvara spotyka się z kiczem kalifornijskich gwiazdek.

Morricone zawsze marzył o tym, aby zostać arcymistrzem szachowym. Do dziś sam przyznaje, że swego pierwszego Oscara oddałby za tytuł międzynarodowego mistrza szachowego. Zremisował zresztą raz z mistrzem świata Borisem Spasskim, choć Rosjanin przyznał potem, że potraktował artystę nieco ulgowo. Kompozytor jest także lokalnym patriotą – kocha rodzinny Rzym i jest szalonym kibicem AS Romy.

Można czytać książkę „Moje życie, moja muzyka” jako opowieść o samej muzyce. Morricone mówiąc o swojej wielkiej miłości jest wylewny. Można nawet odnieść wrażenie, że płynna narracja topi się w nadmiarze tytułów, dat i szczegółów.  Krytycy nazywają Włocha muzycznym poliglotą i nie ma w tym grama przesady: Morricone operuje wieloma językami, miesza style i tradycje – może to wynikać z jego głębokiej fascynacji powojenną awangardą.

Z lektury książki dowiemy się również, że pisanie muzyki dla branży rozrywkowej to ciągła walka o zachowanie autentyczności, liczne procesy, kapryśna fortuna i cienka linia pomiędzy sukcesem a porażką. Quentin Tarantino mawiał o Morricone, że jest on jego ulubionym kompozytorem, którego stawia obok Mozarta, Beethovena czy Schuberta.

Czy Morricone mógłby przypuszczać, że niskobudżetowy spaghetti Western „Za garść dolarów” przyniesie mu niespodziewaną, światową sławę?

Z reżyserem filmu, Sergio Leone chodzili razem do rzymskiej podstawówki św. Jana. Jednak siadając do pracy nad tym – jak się później okazało kultowym – filmem przyjęli taktycznie brzmiące po amerykańsku pseudonimy:  Bob Robertson i Dan Savio. Przy swoim nazwisku może zostać jedynie mało znany aktor zza oceanu, Clint Eastwood. Nie ryzykowali wiele, okazało się, że zyskali wszystko. 

Późniejsze losy całej trójki wszyscy znamy. Wiele z tych historii znajdziemy w opisywanej powyżej książce.

ENNIO MORRICONE
Moje życie, moja muzyka. Autobiografia
 Rozmawiał Alessandro de Rosa, przeł. Karolina Dyjas-Fezzi
Wydawnictwo WAM, Kraków 2018

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.