Pokojowy Nobel. Strzał w dziesiątkę!?

stachowiakWielu z nas było zapewne rozczarowanych! Któż zasłużył w tym roku na pokojowego Nobla bardziej niż papież Franciszek?! Jego udział w uregulowaniu po wielu dziesięcioleciach stosunków kubańsko – amerykańskich, jego wielkoduszna i odważna postawa wobec trapiącego Europę problemu uchodźców. Tak! Zaiste! Nobel należał się Franciszkowi! Tymczasem norweski komitet noblowski przyznał nagrodę Tunezyjskiemu Kwartetowi na rzecz Dialogu Narodowego. Wybór norweskiego gremium ma jednak swój głęboki sens, szczególnie dziś, gdy Europa ugina się pod brzemieniem napływu imigrantów z Bliskiego Wschodu i lęka się o swoją tożsamość. czytaj więcej…

Oszczędzajmy słowa!

stachowiakWśród politycznego zamętu ostatnich tygodni mocno wybrzmiały słowa prof. Andrzeja Zolla: „Skończyło się dwudziestopięciolecie Polski demokratycznej (…) Nie przesadzam: wracamy do PRL (…)To się nazywa totalitaryzm.” W ten sposób skomentował on działania obecnego sejmu i prezydenta w kwestii powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Słowo „totalitaryzm”, użyte przez byłego Rzecznika Praw Obywatelskich na określenie działań opcji politycznej, której nie darzy sympatią, nie jest nowym w katalogu epitetów jakimi nazywa się politycznych przeciwników. Spośród wielu wcześniejszych przykładów takiej retoryki przypomnijmy choćby słowa o. Tadeusza Rydzyka, który w 2011 r. tak określił działania rządu, zdominowanego podówczas przez Platformę Obywatelską: „Nie wiem, gdzie ja żyję, bo w czasach komunizmu nie mieliśmy takich problemów jak teraz. (…) To jest totalitaryzm, ja nie żartuję”. Problem w tym, że dla prof. Zolla totalitarną jest Polska PiSu, dla o. Rydzyka zaś, Polska Platformy. czytaj więcej…

O kulturę protestu

Rok 2016, u progu którego stoimy będzie zapewne rokiem protestów. Zaczęły się one już w ostatnich tygodniach i niewątpliwie zaskoczyły swymi rozmiarami. Wielu z nas obawia się tego, sądząc, że tzw. „wyprowadzanie ludzi na ulicę”, może doprowadzić do eskalacji napięć, wzajemnych niechęci, pogłębić i tak przecież ostry spór dzielący obywateli naszego kraju. Jakże często stwierdzamy, nawet w ostatnich dniach siedząc przy wigilijnym stole, że coraz mniej nas łączy, że zamieniamy się w dwa wrogie sobie plemiona, których granicami podzielone są nasze rodziny i kręgi przyjaciół. Tłumy demonstrujące na ulicach, skandujące obelżywe hasła, napędzające się we wzajemnej agresji zdają się zapowiadać coś znacznie gorszego: zamieszki, uliczne burdy, nie daj Boże zamachy. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać? Naiwnością byłoby sądzić, że nie! czytaj więcej…

Konsekwencje wolności Zachodu?

stachowiakWydarzenia, które miały miejsce w wielu niemieckich miastach podczas nocy sylwestrowej zdają się nie pozostawiać wątpliwości. Horda obcych dała upust swym dzikim instynktom, łamiąc wszelkie normy uznawane w naszej kulturze za nieprzekraczalne. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że zasługuje to nie tylko na powszechne potępienie, ale również na twardą reakcję państwa. Mało kto również jest dziś skłonny bronić, lękliwej wobec roszczeń politycznej poprawności, polityki informacyjnej, w ramach której nie wolno było nazwać po imieniu sprawców zajść. Powinniśmy jednak mieć świadomość, że lekcja którą odebraliśmy nie jest wcale tak prosta i oczywista jak mogłoby się zdawać, jest to bowiem również lekcja dla nas samych, dla naszej zachodniej kultury, szczególnie tego jej wymiaru, który określa się modnym dziś słowem „transgresja”. Termin ten oznacza przekraczanie wszelkich granic, rozmaitych tabu, zasad uznawanych przez większość za nienaruszalne. Przyznajmy, że można nim określić dominujący dziś nurt kultury zachodniej, zarówno tej wysokiej, jak i tej popularnej. Nie bez racji mówi się, że jedyną nienaruszalną prawdą, która nam pozostała jest stwierdzenie braku takich prawd. czytaj więcej…

Ksiądz prymas senior abp Henryk Muszyński i „soborowa kultura dialogu”

Zapewne wspólne jest dziś dla nas wszystkich przekonanie o degeneracji, jakiej podlega współczesne polskie życie publiczne a ponad wszystko język, którego używają politycy, dziennikarze, niekiedy również ludzie Kościoła. Najbardziej widocznym znamieniem tego zjawiska zdaje się być brak szacunku dla adwersarza, agresja, pogarda wobec niego, brak umiejętności oddzielenia stosunku wobec człowieka – osoby od potrzebnej przecież nieraz krytyki jego poglądów.

czytaj więcej…