Logika fanatyzmu

stachowiak

We wstrząsanym wojną domową Jemenie doszło 4 marca do okrutnej zbrodni. Grupa terrorystów prawdopodobnie związanych z tzw. Państwem Islamskim zamordowała 16 osób, wśród których były cztery siostry zakonne  z założonego przez bł. Matkę Teresę z Kalkuty Zgromadzenia Misjonarek Miłości. Miały one już wcześniej wyjechać z Jemenu, ale zdecydowały się pozostać, by służyć tamtejszej ludności. Prowadziły dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych, i tam właśnie poniosły męczeńską śmierć. Papież Franciszek wyraźnie poruszony nazwał to „czynem diabelskim i bezsensownym”. Zbrodnia ta rzeczywiście wydaje się aktem absurdalnym. Zginęli nie żołnierze, nie politycy, ale bezbronne kobiety, których jedynym powołaniem było niesienie pomocy wszystkim potrzebującym, bez względu na ich wyznanie i narodowość. Jakim zagrożeniem mogły być dla kogokolwiek, skąd nienawiść wobec nich? czytaj więcej…

„Schadenfreude”

stachowiakSzum wyfruwających z szafy generała Kiszczaka teczek pozbawił wiele osób snu, zagłuszył też niemal wszystkie inne problemy tak mocno angażujące nas jeszcze wczoraj. Dowiódł również, po raz kolejny, jak bardzo brakuje w polskiej debacie publicznej hierarchii ważności spraw, jak często rzeczy naprawdę ważne, mające realny a nie tylko wirtualny wpływ na nasze życie, ustępują miejsca temu co chwilowe, medialne. Dlatego chciałbym dziś wrócić do kwestii, która niektórych zaczęła już nużyć a przecież pozostaje i zapewne na długo pozostanie jednym z największych wyzwań, przed którymi stoimy: problemu uchodźców. Z nieukrywaną satysfakcją wiele ośrodków politycznych i medialnych przyjęło informacje o trudnościach kanclerz Angeli Merkel. Spadające poparcie w sondażach, kryzys we własnej partii, zdają się wieszczyć schyłek jej politycznej kariery. Wszystko to ma być efektem polityki otwartych drzwi wobec uchodźców, którą konsekwentnie prowadziła ona od początku kryzysu. Najbardziej zastanawia fakt, że ta swoista „Schadenfreude” (radość z cudzej szkody) pojawia się w wypowiedziach osób deklarujących chrześcijańskie źródła swoich przekonań, tych którzy jednocześnie piętnują świat współczesnej polityki za odejście od wartości i pogoń za chwilową popularnością. czytaj więcej…

Polityka i „winy ojców”

stachowiakOstatnimi czasy ciągle dowiadujemy się, że ten i ów miał przodków, którzy pracowali w strukturach komunistycznej bezpieki, że jest, jak to się dziś zwykło mówić, „resortowym dzieckiem”. Bywa to często ostateczny argument mający kompromitować pewne osoby w debacie publicznej. Ktoś jest przeciw polityce obecnego rządu? No tak, przecież jego dziadek był funkcjonariuszem SB! Dotyczy to przede wszystkim tych, którzy nie wykazują się entuzjastycznym stosunkiem do tzw. „dobrej zmiany”. I tak dla wielu problemem jest przeszłość dziadka lidera KOD Mateusza Kijowskiego, który miał po 1945 r. uczestniczyć w zwalczaniu nacjonalistycznego podziemia, nie budzi zaś w nich większych wątpliwości fakt, że poseł PiS Stanisław Piotrowicz, był prokuratorem podczas stanu wojennego. Kompromituje dziadek, ale własna przeszłość już nie! Wierność linii partii rozgrzesza, sprzeciw wobec niej czyni winnym, nawet jeśli argumentem są winy przodków. czytaj więcej…

Co wolno Europie?

stachowiakPrzewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz wyraził opinię, że ostatnie wydarzenia w naszym kraju: „mają charakter zamachu stanu”. Jakkolwiek nie była to wypowiedź o charakterze oficjalnym, to wyszła jednak od jednego z najważniejszych polityków Unii Europejskiej i dlatego wywołała w Polsce zrozumiałe, żywe reakcje. Nie wnikając w problem oceny słuszności opinii niemieckiego polityka zastanówmy się przy tej okazji nad jedną tylko kwestią. Czy winniśmy przyjmować jako uprawnione opinie dotyczące spraw polskich wyrażane przez polityków, dziennikarzy czy urzędników europejskich? Niektórzy skłonni są każdą, szczególnie krytyczną, ocenę widzieć jako przejaw nieuprawnionej, agresywnej ingerencji w sprawy, które należą jedynie do nas. Inni widzą w takich ocenach szansę na wzmocnienie swej nadwerężonej w kraju pozycji politycznej. Pierwsi mają skłonność postrzegać tych drugich niemal jako spadkobierców gestapowskich konfidentów, drudzy zdają się z satysfakcją zacierać ręce w myśl powiedzenia „im gorzej tym lepiej”. Trudno o spokojne podejście do sprawy, obie zwaśnione strony polskiego sporu mają bowiem swój polityczny interes aby ją jątrzyć i podsycać. czytaj więcej…

Szanujmy historię

stachowiakNiemal półtora wieku temu Józef Szujski, znakomity historyk i wybitny przedstawiciel środowiska krakowskich konserwatystów – „Stańczyków”, napisał tekst: „O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki”. Już samo brzmienie jego tytułu wiedzie nas ku, jakże aktualnej, myśli: naginanie historii, wykorzystywanie wydarzeń i postaci ją zaludniających, dla osiągnięcia doraźnych, politycznych celów zniekształca nasz obraz przeszłości i szkodzi jakości współczesnej polityki. czytaj więcej…

Kilka pytań o politykę historyczną

stachowiakMamy zwrot ku polityce historycznej! Program nowego rządu przedstawiony przez premier Beatę Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Polityka ta, rozumiana jako świadome i programowe działanie instytucji państwa na rzecz ukształtowania pożądanej formy zbiorowej pamięci polskiego społeczeństwa, ma wedle słów pani premier: „uczynić nasze państwo znów przedmiotem polskiej dumy”. Miałoby się to dokonać poprzez zmianę polityki kulturalnej państwa, która będzie prowadzić do tego, że: „przy wsparciu publicznych środków powinny powstawać dzieła, które opowiedzą Polsce i światu o naszych wybitnych rodakach, naszych bohaterach i będą inspiracją dla kolejnych pokoleń Polaków.” Jarosław Kaczyński dopowiedział zaś, że moglibyśmy w ten sposób przeciwstawić się ukazywaniu Polaków np. jako współwinnych holocaustu, co jest, jego zdaniem, przykładem przemyślanej kampanii dyfamacyjnej (zniesławiającej), której jesteśmy poddawani w światowych mediach. czytaj więcej…