Milczał – źle, mówi – jeszcze gorzej. Polemika z Piotrem Zarembą

W poprzednim numerze poznańskiego „Przewodnika Katolickiego”, pisma skądinąd wielce mi bliskiego, z którym mam zaszczyt współpracować,  Piotr Zaremba skomentował pierwsze wypowiedzi ks. Adama Bonieckiego po zdjęciu z niego kilkuletniego zakazu wypowiadania się w mediach. Należy podziękować autorowi za wstrzemięźliwość i kulturę słowa, którą rzadko można spotkać u krytyków byłego redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z nim w kilku, ważnych kwestiach. Główny zarzut, który formułuje Piotr Zaremba dotyczy, jak mi się zdaje, nie tyle treści poglądów ks. Bonieckiego, ale sposobów ich artykułowania a nade wszystko miejsc gdzie decyduje się je publikować. Zaremba pisze o jego „sojuszu z tronem medialnym”, zarzuca, iż: „wybiera media niespecjalnie życzliwe katolickiemu przesłaniu”, krytykuje za nielojalność wobec tożsamości własnej instytucji, czyli Kościoła właśnie. Nie w tych miejscach, nie z tymi ludźmi, to istota jego zarzutów. Mam inny pogląd na obecność ks. Adama Bonieckiego w mediach, inaczej interpretuję jego słowa i gesty, nie zgadzam się z co najmniej kilkoma tezami publicysty „Sieci”. Czytaj dalej

Urban otwiera szampana

NSZZ Solidarność zorganizowała na rocznicę Sierpnia 1980 r. konferencję: „konstytucja dla obywateli, nie dla elit”, której gościem był m.in. prezydent Andrzej Duda. Tytuł tego przedsięwzięcia doskonale wpisuje się w obecną tendencję kreowania i ciągłego podsycania konfliktu pomiędzy „zwykłym człowiekiem” i „elitami”. Motyw ten jest stale używany w przekazie „mediów narodowych” i wypowiedziach polityków obecnie rządzącej formacji. Każdy, kto wie jak wyglądała propaganda PRL, ma poczucie jakby budził się ze snu trwającego ponad ćwierć wieku. Czytaj dalej

Sierpniowy wyrzut sumienia

Nie chce się wierzyć, że to już prawie 40 lat. Byłem wtedy w ostatniej klasie szkoły podstawowej w prowincjonalnym miasteczku południowej Wielkopolski, daleko od wielkich miast, daleko od centrów opozycyjnego zaangażowania. Wtedy przyszedł Sierpień 1980 r., dla mnie czas przyspieszonego dojrzewania, czas przebudzenia świadomości obywatelskiej, dni które ukształtowały moje poglądy a nawet rzekłbym wizję świata aż po dziś dzień. To był zaiste czas formacyjny, swoisty mit założycielski dla dni i lat późniejszego życia. Gwiezdny czas, gdy „serca w nas pałały”. Czytaj dalej