List do redakcji

Drogi „Tygodniku Powszechny”,

na Wielki Poniedziałek zaplanowano w redakcji przy Wiślnej 12 składanie przedświątecznych życzeń wielkanocnych, na które zostałam zaproszona. Bardzo mnie to przejęło, więc chciałabym chociaż listownie odpowiedzieć tym samym, to znaczy najlepszymi życzeniami. Przepraszam, że się nie pojawiłam, by je złożyć osobiście, ale tego samego dnia musiałam poddać się koniecznym badaniom hematologicznym. czytaj więcej…

Dwa ważne teksty

Chciałabym zwrócić uwagę na dwa teksty z dzisiejszej prasy, za które ich autorom należy się szczególne podziękowanie. Pierwszy to komentarz Jacka Żakowskiego „Trzymajcie się!”, opublikowany w „Gazecie Wyborczej”, a skierowany do strajkujących nauczycieli. Drugi tekst to artykuł „Postawa, która prowadzi do degradacji człowieka” zamieszczony w dodatku „Duży Format”, autorstwa Wojciecha Tochmana, który przypomina, że dwadzieścia pięć lat temu Hutu rozpoczęli w Rwandzie mordowanie ludzi Tutsi i tych spośród swoich pobratymców, którzy nie chcieli przyłączyć się do rzezi. czytaj więcej…

Samo dobro

Już teraz zbierają się chmury nad świętem trzydziestolecia przeprowadzenia tzw. wyborów kontraktowych – 4 czerwca 1989 roku – dzięki którym powstał w Polsce pierwszy po wojnie rząd niekomunistyczny. Właśnie dlatego muszę zdecydowanie podkreślić rację, słuszność i mądrość następczyni Pawła Adamowicza – pani Aleksandry Dulkiewicz, prezydent Gdańska, która zapowiedziała, że nie będzie żadnej wojny na placu Solidarności pod krzyżami gdańskimi. Ponieważ są to obchody „wielkiego święta wolności i demokracji; święta, które nie wyklucza i jest dla każdego”. Mądrością przyszłości, którą też wówczas będziemy świętować, nie jest wojna o racje, lecz samo dobro. Dokładnie tak, jak zapowiada swoją treść majowy numer miesięcznika „Znak”. Święto 4 czerwca nie będzie wojną z czymkolwiek ani z kimkolwiek, lecz właśnie samym dobrem. czytaj więcej…

Radość słuchania

Znaków zapytania i niepokojów, chociażby w związku z planowanym strajkiem generalnym nauczycieli, mamy w Polsce aż nadto. I chyba nie warto tym właśnie dzielić się z kimkolwiek. Dziękuję więc Opatrzności, że (o czym dowiedziałam się z radiowego przeglądu prasy) ukazała się książka o Henryce Krzywonos – sygnatariuszce Porozumień Sierpniowych z 1980 roku, działaczce opozycji demokratycznej z czasów PRL, posłance na Sejm VIII kadencji, a przede wszystkim współtwórczyni rodzinnego domu dziecka, w którym dzieją się jedynie sprawy dobre i bardzo dobre. Książkę pt. „Moja żona tramwajarka. Opowieść o Henryce Krzywonos-Strycharskiej” (Agora 2019) napisał mąż głównej bohaterki, Krzysztof Strycharski. Obiecuję sobie wiele radości z wysłuchania tej lektury (na własne oczy już nie mogę liczyć). Myślę, że wszyscy, którzy sięgną po to świadectwo, podzielą moje uczucie wdzięczności dla autora, dla jego żony a nawet dla radiowego recenzenta.

Misja Franciszka i nasza

Debata „Arena idei”, która w niedzielę 17 marca odbyła się na antenie TVN24 z udziałem pastor Haliny Radacz (teologa, pastora ewangelickiego), Szymona Hołowni (publicysty), ks. Józefa Klocha (teologa, byłego rzecznika Episkopatu Polski) oraz Piotra Szeląga (prawnika, kanonisty), to był bardzo dobry pomysł. I choć uczestnicy dyskusji, której tytuł brzmiał: „Czy Kościół wspiera polską demokrację?”, mówili za szybko, najważniejsze, że się nie kłócili i potrafili siebie słuchać. Równie dobrym pomysłem była publikacja w lutowym wydaniu miesięcznika „Znak” (nr 2/2019) rozmowy z prof. Tadeuszem Gadaczem, filozofem, o publicystyce Jerzego Turowicza, wieloletniego redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, którego 20. rocznica śmierci minęła 27 stycznia. Cytowane w wywiadzie fragmenty artykułów Turowicza przypominają nieubłaganie, że dla wierzącego świeckiego wiara nie może być frazesem, ale wyłącznie świadectwem. czytaj więcej…

Z Wilna do Żarnowca

Reportaż z Żarnowca na Pomorzu, pt. „Kaszubskie dogadywanie się z Bogiem”, autorstwa Joanny Wiśniowskiej („Tygodnik Powszechny” nr 10/2019), na pewno zasługuje na szczególne wyróżnienie i wdzięczność. Gdyby nie jedno… Tym jednym, ale ogromnie ważnym, jest nieobecność w przypomnianych dziejach klasztoru sióstr benedyktynek, a także w opisach miejsca tak niesłychanej urody, pustych przestrzeni. W tym i tej szczególnej, gdzie na przyklasztornym cmentarzu, w mogile niemal przytulonej do ściany przepięknego jednonawowego kościoła gotyckiego, leżą szczątki benedyktyna, a więc współbrata zakonnic, ojca Jacka Matusewicza (zmarł w Żarnowcu w 1965 roku, nieodratowany z nagłej śpiączki cukrzycowej, a przynależał do opactwa w Tyńcu pod Krakowem). Ojciec był świadkiem i sprawcą duszpasterstwa benedyktyńskiego w Wilnie, gdzie wiernie czuwał przez pięć kolejnych lat okupacji nad tradycją swojego zakonu. czytaj więcej…