Cierpienie – rewers miłości

Wielki Piątek
I CZYTANIE: Iz 52, 13 – 53, 12. II CZYTANIE: Hbr 4, 14-16; 5, 7-9. EWANGELIA: J 18, 1 – 19, 42.

Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Dokonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha. czytaj więcej…

Zdrada i zdrajca

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 14 kwietnia 2019 roku

NIEDZIELA MĘKI PAŃSKIEJ

Łk 22,14-23,56

Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i zbliżył się do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus mu rzekł: Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: Panie, czy mamy uderzyć mieczem? I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: Przestańcie, dosyć!  I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dówódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności. (Łk, 22, 47-53)

czytaj więcej…

Ekologiczne nawrócenie

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 24 marca 2019

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Łk 13, 1-9

W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział:”Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.

czytaj więcej…

Ty jesteś błogosławiony!

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 17 lutego 2019

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 6, 17. 20-26

Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: „Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Im częściej medytuję „Ewangelię Błogosławieństw”, tym bardziej uświadamiam sobie, że chyba zbyt łatwo słowo „błogosławieństwo” zastąpiliśmy terminem „szczęście”. W wyniku takiej zamiany słów, niesłusznie Jezusowe błogosławieństwa wydają się określać stan ducha człowieka, który wypełnienie swoich życiowych aspiracji, planów i nadziei wiąże z bliżej nieokreśloną przyszłością. Kiedyś będę szczęśliwy, ale teraz muszę być ubogi, głodny, zapłakany, znienawidzony… Czy rzeczywiście na tym polega chrześcijaństwo?

W dzisiejszej Ewangelii moją uwagę zwraca pewien szczegół. Mimo, że wokół Jezusa zgromadził się tłum ludzi (Ewangelista Łukasz zanotuje: „wielkie mnóstwo ludu”), to jednak On jakby nie zauważa tego tłumu, a jedynie „podnosi oczy na swoich uczniów i mówi: „Błogosławieni jesteście, ubodzy, głodni…”. Nie kieruje swojej nauki do wszystkich, lecz jedynie do wybranych – do swoich uczniów.

Ta sytuacja po raz kolejny uświadamia mi, że nie wszyscy mogą zrozumieć i przyjąć Ewangelię, a tym bardziej jej serce – „konstytucję Królestwa Bożego”, jak nieraz nazywa się Jezusowe błogosławieństwa. Niezależnie, czy było ich osiem, czy cztery – stawiają na głowie ludzką logikę i zmuszają do myślenia o naszym losie w inny sposób. Nie każdy może tę logikę przyjąć i nie każdy może ją zaakceptować. By tak się stało, potrzebna jest wiara i zaufanie Bogu.

Co jednak, gdy słuchając dzisiejszej Ewangelii uświadamiam sobie, że nie mam w sobie takiej wiary i takiej siły, by żyć według logiki błogosławieństw? Czy skazany jestem na nieszczęście, albo nawet wieczną jego odmianę – potępienie? Skądże! Właśnie dzisiejsza Ewangelia uświadamia nam, że pierwszymi obywatelami Królestwa Bożego są ubodzy Bogiem, Jego głodni i zasmuceni niemożnością realizacji swojego pragnienia. Także pragnienia życia według błogosławieństw.

To właśnie jest dobra nowina! Jeśli jesteś głodny Boga, głodny Jego miłości, spragniony Jego bliskości, już jesteś obywatelem Królestwa Bożego. Jesteś głodny, to znaczy świadomy, że nie masz szczególnych powodów szczycenia się głęboką wiarą i relacją z Bogiem. Czyż takim głodnym i ubogim nie był celnik modlący się w kącie świątyni? Czy taką ubogą, głodną i zapłakaną nie była cudzołożnica lejąca łzy na stopy Jezusa? Czy nie był głodnym i ubogim syn marnotrawny i wielu, wielu innych?

To naprawdę dla nas dobra nowina, że możemy być błogosławieni także wtedy, gdy w naszym życiu Ewangelią i w budowaniu przyjaźni z Bogiem wciąż jeszcze jesteśmy słabi, niedoskonali, nienasyceni, grzeszni. Jeden z największych paradoksów chrześcijaństwa polega na nasyceniu właśnie tych ostatnich stojących w kolejce do Boga, jeśli nie przestają oni poszukiwać, nasłuchiwać, pragnąć. To właśnie ich Jezus nazywa błogosławionymi. Niełatwo się na to zgodzić. Błogosławiony nie jest tylko ten, kto osiągnął moralną doskonałość, dostąpił daru języków, „spoczął w Duchu”, czy zaliczył osiem kursów nowej ewangelizacji. Błogosławiony jest ten, kto mimo swojej słabości – jak czytamy w pierwszym czytaniu – „pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jr 17, 6-8). Ty jesteś błogosławiony!

Najgrubszy Anioł Stróż

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 3 lutego 2019

IV NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 4, 21-30

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czy nie jest to syn Józefa?” Wtedy rzekł do nich: „Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”. I dodał: „Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Paweł Domagała jest bez wątpienia jednym z najbardziej lubianych artystów w Polsce. Chociaż jego hitem numer jeden jest utwór „Weź nie pytaj”, w repertuarze Domagały znaleźć można wiele innych, godnych uwagi piosenek, w tym mało znaną, noszącą tytuł „Najgrubszy Anioł Stróż”. Opowiada ona o zmarłym przyjacielu autora, ale może stać się również piękną modlitwą. Ta piosenka, do której odwoływałem się już trzy tygodnie temu, przypomina mi także o bliskości Boga, który zawsze mi towarzyszy: „Wszystkie potwory ze wszystkich szaf świata; Wszystkie upiory z moich snów; Wszystkie demony, co wciąż chcecie wracać; Wszystkie złe zmory, które karzecie się bać; Wy nie macie szans najmniejszych, bo przy mnie ciągle jest najgrubszy anioł stróż, największy anioł stróż, wciąż jest, obok mnie, ciągle obok”. Tego Anioła w momencie naszego chrztu postawił przy nas sam Bóg – mówiłem w Niedzielę Chrztu Pańskiego.

Słowa tej jednej z ulubionych moich piosenek wracają do mnie, gdy słyszę dzisiejsze pierwsze czytanie, a w nim zapewnienie, jakie Bóg kieruje do Proroka Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię (…). Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać”. To Boże zapewnienie odnosi się nie tylko do Jeremiasza, ale również do każdej i każdego z nas. Stanowi gwarancję bliskości i pełnej życzliwości ze strony Boga. Więcej nawet – zapewnia nas, że nasze życie jest wpisane w Boży plan, który nie jest grą przypadku, ale przede wszystkim grą miłości i o miłość. Bóg pragnie być obecny w naszym życiu, byśmy mogli w tej grze o miłość zwyciężać.

Patrząc jednak na nasze życie i patrząc na mieszkańców Nazaretu z dzisiejszej Ewangelii, nie sposób uciec od pytania: skąd się w nas bierze to rozdwojenie, to bolesne rozdarcie? Z jednej strony pragniemy przecież bliskości Boga, a z drugiej chcielibyśmy trzymać Go jak najdalej od nas. W tym odsuwaniu Boga najbardziej pomocny jest taki typ pobożności, który zamyka nas we własnym świecie, czyni nieczułymi na otaczającą nas rzeczywistość i zamyka na drugiego człowieka. Ta „pobożność” tak bardzo potrafi oślepić człowieka, że daje poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie, poczucie wyższości, doskonałości, pewności siebie. „Dojrzewając” w takiej „pobożności” możemy godzinami klęczeć na modlitwie, ale zaraz potem ranić i niszczyć drugiego człowieka. Tak oddaleni od Boga, stajemy się zaprzeczeniem tej miłości, o której św. Paweł mówi w dzisiejszym drugim czytaniu, że jest cierpliwa, łaskawa, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą…

Warto o tym pamiętać, że nie mamy prawa do dysponowania Bogiem i arbitralnego decydowania o tym gdzie jest Jego więcej, a gdzie mniej. Warto o tym pamiętać, gdy modlimy się o jedność chrześcijan. Warto o tym pamiętać, gdy spotykamy się z naszymi Starszymi Braćmi w Wierze – Żydami. Warto o tym pamiętać, gdy spotykamy się w wyznawcami islamu. Żywy Bóg jest zawsze i wszędzie. Jest dla każdego cały, a nie tylko trochę. I chce, żeby każdy człowiek na tej ziemi żyjący usłyszał Jego głos: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię (…). Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać”.

Wypatrując autorytetu

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 27 stycznia 2019

III NIEDZIELA ZWYKŁA

27 stycznia 2019 roku

Łk 1, 1-4; 4, 14-21

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.

czytaj więcej…