Krakowski klimat

31 marca 2019 spotkaliśmy się w krakowskim Klubie „Tygodnika Powszechnego” z przedstawicielami Urzędu Miasta Krakowa zaangażowanymi w działania zmierzające do poprawy jakości powietrza w naszym mieście.

Wszyscy wiemy, że w Krakowie problem zanieczyszczenia powietrza jest bardzo poważny. Opalanie węglem, coraz bardziej intensywny transport, do tego szczególne położenie geograficzne miasta, zanieczyszczenia z okolicznych miejscowości spływające do Krakowa, wszystko to sprawia, że bardzo często widzimy nasze miasto na mapie ostrzeżeń o bardzo złej jakości powietrza. Nasz rekord: 21 stycznia 2019 r. Kraków znalazł się na czele, wyprzedziło nas tylko Ułan Bator, najbardziej zanieczyszczonych miast świata, czterokrotnie przekraczając wprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia limity zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi PM2.5 i PM10  (ranking serwisu AirVisual). To, jak dobrze wiemy, nie jednorazowy kryzys, jesteśmy stale w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Wiele razy tej zimy mogliśmy w związku z tym w zimie nie płacić za komunikację publiczną. Marne pocieszenie.

Nasi goście: Beata Smolska – Kierownik Referatu Ochrony Powietrza w Wydziale ds. Jakości Powietrza Urzędu Miasta Krakowa i Jan Urbańczyk – Dyrektor Wydziału ds. Jakości Powietrza bardzo szczegółowo i wyczerpująco przedstawili nam program eliminacji w naszym mieście pieców opalanych węglem. Dowiedzieliśmy się, że od 2016 r. zlikwidowano 21 000 pieców, a właściwie jeszcze więcej, bo 9000 zostało usuniętych prywatnie, bez dofinansowania z Programu. Czy to dużo? Podobno w żadnym mieście w Polsce program pozbywania się tego źródła zanieczyszczeń nie jest tak skutecznie realizowany. A od 1 września 2019 r. w Krakowie będzie obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem i drewnem.  Co zrobią Ci, którzy odmawiają zastąpienia pieców węglowymi gazowymi, nie bardzo wiadomo. Będą ścigani, karani. Niektóre z tych osób być może nie skorzystały dotąd z dofinansowania wymiany pieców z powodu osobistych trudności, braku przedsiębiorczości, albo może z obawy, że koszty ogrzewania gazem będą dla nich nie do udźwignięcia? Prawdą jest też to, że przyczyną braku wymiany pieców nie zawsze jest winna sytuacja materialna ich lokatorów, bo miasto dopłaca uboższym do kosztów ogrzewania, ale też niekiedy zwykła abnegacja, albo nieuregulowane sprawy własnościowe, np. brak właściciela, któremu miasto mogłoby zrefinansować koszty. Do wymiany zostaje ok. 2500 pieców.

Pojawia się jednak pytanie, czy wyeliminowanie opalanych węglem pieców poprawi znacząco tak bardzo zły stan powietrza w mieście?

Jeśli idzie o „źródła liniowe”, czyli zanieczyszczenia powodowane przez transport, goście zastrzegli się, że to nie ich działka i nie mogą na ten temat wiele powiedzieć. Pytaliśmy też o ogólną politykę antysmogową Miasta. Niestety oprócz zapewnień, że jest coraz lepiej, tak naprawdę wielu konkretów na ten temat nie dostaliśmy. Owszem, jest monitoring stanu powietrza (6 takich punktów pomiaru), są plany ograniczenia indywidualnego transportu, budowy większej liczby ścieżek rowerowych, krakowscy Radni przegłosowali w marcu kierunkową uchwałę otwierającą dyskusję nad Klastrem Energii umożliwiającym gminie produkcję czystej i taniej energii na potrzeby własne i mieszkańców. Plany, opracowano Atlas przewietrzania miasta. Plany, plany, zamierzenia. Od lat dyskutowane, niektóre przepychane pomału do Marszałka sejmiku, do związków gmin.

Odkąd pamiętam, a tu się urodziłam, w Krakowie mamy wielki problem z jakością powietrza. Ale, nie zawsze tak dobrze, jak teraz znaliśmy tego rozmiary i, co ważne, konsekwencje. Ostatnio, monitoring wskazuje wprawdzie, że jest trochę lepiej. Prawdopodobnie jest to właśnie efekt wyeliminowania w mieście znacznej liczby węglowych (i śmieciowych) palenisk. Ale reszta powodów zanieczyszenia? Położenia Krakowa nie zmienimy. Zawsze powietrze będzie zatrzymywało się w naszej niecce i niechętnie ją opuszczało. Poza tym, nawet jeżeli w samym Krakowie wyeliminuje się węglowe piece, to dopóki w otaczających Kraków gminach nie nastąpi w tym zakresie zmiana, będzie nas truło powietrze spływające z okolicznych miejscowości.

Urząd marszałkowski przeprowadza wprawdzie obecnie konsultacje społeczne (brałam w nich udział), których wyniki mają być wykorzystane podczas prac nad aktualizacją Programu Ochrony Powietrza dla Małopolski. Konsultacje zostały, tak naprawdę, wymuszone przez nadchodzącą zmianę Ustawy – Prawo ochrony środowiska, wymuszoną z kolei przez wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 22 lutego 2018 r. w związku z niedotrzymywaniem przez Polskę norm jakości powietrza. Nowe Programy maja być uchwalone do 15 czerwca 2020. Dobre i to, może wymusi to zmiany w całym województwie. Choć trochę martwi, że to UE musi dbać o jakość naszego powietrza.

Czy nic więcej nie można zrobić?

Od lat mówi się o parkingach P&R, zamykaniu centrum miasta dla transportu indywidualnego. Jednak, inwestycji w tym kierunku, ani innych rozwiązań, lepszej komunikacji podmiejskiej, biletów aglomeracyjnych, na razie nie bardzo widać. A dopóki nie będzie tych rozwiązań ludzie dojeżdżający z Olkusza, Wolbromia, Proszowic itd., a też tysiące turystów, będą wjeżdżać do miasta swoimi samochodami, rozwozić dzieci po szkołach i przedszkolach, stać w korkach. Poczynione niedawno duże zmiany w ruchu samochodowym (zamienienie wielu ulic na jednokierunkowe, wprowadzenie przewężeń i zakazów parkowania), powoduje w mojej opinii, jedynie to, że dłużej, trudniej, bardziej okrężnie, i daremnie szukając miejsca na zaparkowanie, jeżdżą samochody po Krakowie. Same zmiany w ruchu, bez wprowadzenia wcześniej wymienionych systemowych rozwiązań, raczej nie poprawiają sytuacji.

Nie piszę tego przeciw naszym Gościom, którzy ciekawie przedstawiali prace na, akurat skutecznie realizowanym, odcinku wymiany pieców, ale mówię o tym wszystkim dając wyraz mojemu niezadowoleniu z całościowej i niejasnej i opieszałej według mnie polityki zarządców Miasta. Zdaję sobie sprawę z tego, że są uwikłani w zależności od Sejmiku Wojewódzkiego, od Rady Miasta, która uchwala programy, ograniczeni budżetem.  Wszystko to prawda, ale są rzeczy ważne i mniej ważne, gospodarowanie może być dobre i może być bardzo dobre. I to, że od lat, i nadal, żyjemy w szkodliwej dla nas atmosferze budzi mój protest.

W aglomeracji krakowskiej, jak oszacował w 2017 r. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego z powodu powikłań chorób układu krążenia i układu oddechowego spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza rocznie umiera 47 osób na 100 000 mieszkańców. To łatwo napisać, powiedzieć. Ale, wyobraźmy sobie, że umiera z tego powodu ktoś bliski, albo wyobraźmy sobie te 500-700 (zależy od tego jak definiuje się ten obszar) osób. To bardzo dużo osób. Jeżeli w przyszłym roku umrze tylko 300 konkretnych Krakowian, czy to nas ma satysfakcjonować?

Czy te dane nie wymagają podjęcia radykalnych i błyskawicznych działań? Zamknięcia miasta dla osobowych samochodów, budowy parkingów na obrzeżach, zazieleniania gdzie się da (ile to energii ludzi idzie na walkę o pozostawienie obszarów zieleni w Krakowie!), ścisłych kontroli i wysokich kar dla tych co zanieczyszczają powietrze, dopłat do transportu, intensywnej edukacji, a przede wszystkim – czerpania garściami z zagranicznych przykładów miast, które sobie z podobnymi problemami poradziły.

Dobrze wiem, że to nie jest łatwe, że to musi kosztować, ale może warto właśnie na to przeznaczać przede wszystkim pieniądze. To kwestia priorytetów inwestycyjnych, a i zaryzykowania niezadowolenia mieszkańców. Niektóre decyzje będą bowiem budzić społeczne protesty. Na przykład, ograniczenie indywidualnego transportu w mieście będzie oznaczać, jakże trudną, rezygnację z własnego komfortu. Trzeba przesiąść się do tramwajów, autobusów, z dziećmi, na zakupy jeździć komunikacją miejską. Zmienić styl życia, robić rzeczy dłużej, wolniej. Niewyobrażalne. Prawda?  Ale kiedy na szali leży zdrowie, a i życie, to chyba warto?  Czy to się da w miarę szybko zrobić? Czy jeszcze latami będziemy w Krakowie z trudem oddychać, i rzadko, zwłaszcza w zimie, widzieć słońce? I narzekać.

To, jak będzie w dużej mierze zależy od nas samych. Od naszej gotowości do mądrych samoograniczeń i od naszych nacisków na rządzących. Powinniśmy zdecydowanie pokazywać im, że to jest dla nas ważne, naprawdę brać udział w konsultacjach i warsztatach wypracowujących rozwiązania, poszerzać też naszą wiedzę, a nie jej unikać, dla świętego spokoju. Urzędnicy Miasta bardzo potrzebują takiego wsparcia, także po to, aby przeciwstawiać się lobbingowi, inwestorom forsującym swoje interesy i nie raz torpedującym pozytywne zmiany.

I są okazje do edukacji, do manifestowania swojego niezadowolenia z tempa zmian, i do okazywania mocnego wsparcia dla pro środowiskowych planów, jakie mają nasi włodarze. Bierzmy np. udział w manifestacjach, zgromadzeniach na rzecz klimatu. Ostatnio przetoczyły się przez Polskę i świat: Strajk dla Ziemi, Młodzieżowy Strajk Klimatyczny; odbywają się rozmaite fora klimatyczne, dyskusje. Będą kolejne. Dołączajmy do nich. Manifestacje te mają i globalne i kierowane do władz lokalnych postulaty.  Najbliższa manifestacja to Wiosenny Strajk dla Ziemi – 27 kwietnia. A 25 maja organizowane będzie przez koalicje organizacji prośrodowiskowych forum: Kraków dla Klimatu. Bądźmy tam!

Zrób co możesz! – Jacek Bożek w krakowskim Klubie „Tygodnika Powszechnego”

Do Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Krakowie zawitał Jacek Bożek — człowiek o wielkich zasługach w dziedzinie działań społecznych na rzecz środowiska, założyciel i prezes Klubu Gaja (organizacji ekologicznej działającej w Polsce nieprzerwanie, i z wielkimi sukcesami, od 1988 roku).  Nowe tereny chronione, lepsze niż dotąd prawo ochrony zwierząt, zwrócenie uwagi na rzeki, posadzone tysiące drzew, uratowane tysiące zwierząt – to rezultaty działań członków Klubu Gaja. Chcieliśmy się dowiedzieć, co myśli ekspert o obecnych zagrożeniach środowiska, i co nam może poradzić? Spotkanie prowadziła Barbara Niedźwiedzka czytaj więcej…

Spotkanie z Jackiem Bożkiem w Klubie „TP” w Krakowie

Klub „Tygodnika Powszechnego” w Krakowie zaprasza wszystkich Członków i Sympatyków na spotkanie z Panem Jackiem Bożkiem, zatytułowane „Anioły też kochają zwierzęta”. Adopcja rzeki, świętowanie z drzewami – świadkami naszej historii, współodczuwanie ze zwierzętami – jeżeli chcecie dowiedzieć się, jak to robić i po co, zapraszamy! czytaj więcej…

Skąd się wziął na Ziemi człowiek: moment czy proces? – relacja ze spotkania z prof. Janem Kozłowskim


Skąd się wziął na Ziemi człowiek: moment czy proces? W ten sposób zatytułowane spotkanie członków krakowskiego Klubu „TP” z prof. Janem Kozłowskim (17 czerwca 2018) było i interesujące i prowokujące. Gość spotkania – ekolog ewolucyjny, kierownik Zespołu Badawczego Ewolucji Strategii Życiowych w Instytucie Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego, przedstawił nam pokrótce historię ewolucji człowieka, kładąc szczególny nacisk na to co jest przedmiotem jego zainteresowań, czyli na kształtowanie się społecznych umiejętności naszych przodków.
czytaj więcej…

Czytamy Komentarze Tischnera do Katechizmu. Osobiste refleksje (8-9)


Spotkanie VIII i IX. Rozdziały: Obrazy Boga i Objawienie

W nowym Katechizmie najbardziej uwypukloną właściwością Boga jest bycie miłością. Bóg nie przestaje być rozumny, wolny, wszechmocny, jak był określany dawniej, ale przede wszystkim JEST MIŁOŚCIĄ. Po takim stwierdzeniu, każdemu chyba, nie tylko Jackowi Żakowskiemu, natychmiast nasuwa się pytanie: jak pogodzić to bycie miłością z bezmiarem zła w stworzonym przez Boga świecie? czytaj więcej…