Zadaliśmy pytanie kilkunastu młodym osobom (15-30 lat), które brzmi: „czy odczuwasz potrzebę dialogu w Kościele i czy Kościół potrafi ją zaspokoić?”. Jakie padły odpowiedzi? Zapraszamy do lektury różnych głosów, które znajdują się poniżej, oraz do podsumowania ankiety przygotowanego przez Annę Łukaszewską:

Głosy ankietowanych:

Tak, odczuwam potrzebę dialogu w Kościele. Życie we współczesnym świecie nastręcza wiele pytań, wątpliwości. Człowiek codziennie jest stawiany w różnych sytuacjach. Katolik, jeśli chce żyć zgodnie z zasadami wiary, często stawiany jest przed różnymi dylematami, zastanawia się jak postąpić – a życie często potrafi być skomplikowane. Kościół powinien umieć podejmować ważne i trudne tematy. Spotkałem się w wielu kościołach z odwagą do rozmowy o takich sprawach. Czysto teologiczne rozważania też są potrzebę. W końcu to jest fundament każdej wiary. Jednak ‚zwyczajnych’ śmiertelników często zajmują troski i kłopoty dnia codziennego. Powinni więc oni otrzymać jasne wskazówki jak w różnych sytuacjach postępować. Kościół to wielka ‚organizacja’, zrzesza wielu ludzi – z rożnych kultur, z różnych środowisk. Każdy z nich trochę inaczej, na swój sposób przeżywa wiarę. Oczywiście wszystkich obowiązują fundamentalne zasady – jednak każdy trochę inaczej je realizuje. Nie powinien więc być narzucany jedyny – słuszny model przeżywania wiary. W Kościele powinno być miejsce (na przykładzie Polski): i dla kościoła tzw. toruńskiego i krakowskiego. Choć już same ich określanie powoduje podziały. Różne frakcje w Kościele (też niezbyt fortunne stwierdzenie) powinny umieć ze sobą rozmawiać. W końcu łączy ich wspólna wiara. Taka twórcza dyskusja prowadzi przecież do rozwoju. Kościół nie powinien jej się bać. A obraz Kościoła, w którym można dyskutować na pewno jest lepszym obrazem dla ludzi, którzy pozostają poza Kościołem, którzy może się wahają. Na pewno obraz Kościoła, w którym ucina się wszelką dyskusję jest szkodliwy dla wszystkich: dla samego Kościoła, dla ludzi wierzących jak i agnostyków.

Maciej, 23 lata

***

Kościół, jak każda wspólnota, powinien zapewnić swoim wiernym możliwość dialogu. Z punktu widzenia zwykłego parafianina, muszę powiedzieć, że miejscowy proboszcz jako przedstawiciel Kościoła, potrafi zaangażować wspólnotę lokalną w różne formy dialogu. odbywa się to za pomocą spotkań dyskusyjnych czy działalności różnych kół. Tak jest w mojej parafii, nie wiem jak to się odbywa w innych. Problemy zaczynają się, gdy pod lupę weźmiemy dialog Kościoła czy z Kościołem, na szczeblu mediów o różnym zasięgu. Idea jednego Kościoła powszechnego powinna przejawiać się w otwartości na doświadczenia i wiedzę członków jego wspólnoty. Wspólnota zrzeszająca tak wielu, różnych ludzi, powinna akcentować wspólne elementy dialogu, a nie akcentować, to co dzieli. Powinna w jak najszerszy sposób udostępniać pole do dyskusji, gdyż takowa służy również realizacji celów misyjnych Kościoła. Tymczasem wspólnota traci kolejnych wiernych, a dialog nad jej kondycją muszą inicjować osoby z nią wojujące. Paradoksalnie to one mogą się przyczynić do otwartej dyskusji, a co za tym idzie, zaspokoić potrzebę dialogu.

Błażej, 23 lata

***

Dialog… jak najbardziej tak! Jednocześnie myślę, że w tym dialogu nie możemy zapomnieć o Słowie Bożym, o Chrystusie, który nas jednoczy. Pojęcie dialogu jest dla mnie zbyt ogólne. W moim przekonaniu i doświadczeniu życia we wspólnocie Kościoła, które myślę, że jest żywe i prawdziwe, Kościół całkowicie zaspakaja potrzebę dialogu, ale w pierwszej kolejności tę główną: dialogu z Chrystusem, Bogiem, Jego Matką. Następnie dopiero jest potrzebny dialog między ludźmi. Osobisty dialog, który nie będzie nas upokarzał, wzajemnie do siebie zrażał, ale był radością i wzajemnym ubogaceniem bo jak mówił Benedykt XVI do młodzieży w Madrycie: „dzisiaj współczesnemu człowiekowi potrzeba świadectwa wiary, żywej i pełnej radości”. I druga opinia, z którą ostatnio się spotkałem i popieram całkowicie to to, że chrześcijanie za dużo ostatnio strajkują i się wszystkiemu przeciwstawiają… ale czy tego uczy nas Chrystus? Czy Chrystus strajkował? Robił marsze przeciw…? Wydaje mi się, że świadczył miłość, robił wszystko dla człowieka, nie przeciw niemu, nawet temu złemu. Był miłością i tylko dlatego myślę, że jest nam potrzebny dialog by nie siać uprzedzeń i nienawiści, a dobro i Prawdę!

Piotr, 19 lat

***

Nie wiem, czy to co odczuwam, to potrzeba dialogu… Ale chyba tak można to nazwać. Mam wiele pytań, wątpliwości, im więcej życiowych doświadczeń i przebywania wśród różnych ludzi, tym tych pytań i niewiadomych więcej. Niestety nie zawsze udaje się znaleźć odpowiedź, czasami po prostu nie ma komu o tym powiedzieć, kogo zapytać. Poza tym słowa kierowane do wiernych przez Pasterzy Kościoła są, nawet jeśli temat jest ciekawy, mało konkretne, przez co też nie „dodają” mi argumentów do bronienia mojego stanowiska.

Lidka, 21 lat

***

Dialog w Kościele jest rzeczą naturalną, wpisaną w Jego naturę. Trzeba pamiętać, że dialog ten powinien odbywać się na dwóch płaszczyznach, które jednak przenikają się, tworząc jedną, niezachwianą przez szkodzące czynniki zewnętrzne, całość. Mianowicie chodzi o dialog z głową kościoła – Chrystusem – każdego ochrzczonego, praktykującego katolika naszych czasów. Moim zdaniem, taka łączność ze źródłem wiary stoi u podstaw prawdziwego, otwartego i konstruktywnego dialogu wewnątrz ziemskiej wspólnoty osób, nieposiadających monopolu wszechwiedzy. Taka postawa jest warunkiem koniecznym do rozwoju Kościoła, który już nie słowem, lecz przede wszystkim czynem świadczyć będzie o Ewangelii, w zupełności zaspokajając potrzebę dialogu o chociażby Jego strukturze administracyjnej.

Michał, 19 lat

***

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.