Marek Lasoa i Stanisław Kracik

Sytuacja w Kościele – jak wyjść z kryzysu?

Taki był temat spotkania w Krakowskim Klubie „TP” 2 czerwca 2019.
Gośćmi spotkania byli dr Marek Lasota i Stanisław Kracik.
Padały propozycje, by do klubu zaprosić publicystów, którzy wypowiadali się na temat pedofilii, posłuchać, co mają do powiedzenia, ale myślę, że napisali i powiedzieli już dostatecznie dużo, i zamiast epatować się takimi czy innymi szczegółami, lepiej zastanowić się co dalej. Jak z kryzysu wyjść. Jak my, świeccy możemy się do tego przyczynić.

Marek Lasota dr historii i mgr filologii polskiej, w 2007 został dyrektorem Oddziału IPN w Krakowie, od 2017 jest dyrektorem Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, jedynej placówki tego typu.
Najbardziej znany, jako autor książki „Donos na Wojtyłę” (otrzymał za nią nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich „Feniks”), a także współautor z Filipem Musiałem książki „Kościół zraniony. Proces księdza Lelity i sprawa kurii krakowskiej
W 2013 został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności, a w 2017 Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest członkiem kapituły Medalu „Niezłomnym w słowie”.
Stanisław Kracik mgr inż. elektrotechniki (AGH), w latach 1990-2009 był burmistrzem Niepołomic, 2009-2011 wojewodą małopolskim, od 2012 jest dyrektorem Szpitala Klinicznego im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie.

Obaj goście to politycy, Marek Lasota był posłem na sejm I kadencji, kandydował na prezydenta m. Krakowa w 2014, Stanisław Kracik posłem II i III kadencji, kandydował na prezydenta m. Krakowa w 2010.
Ale też obaj nasi goście to ludzie głęboko religijni, zaangażowani w sprawy Kościoła.
Temat spotkania był na roboczo określony, jako „Sytuacja w Kościele – jak wyjść z kryzysu”. Miał być trochę przeformułowany, ale ostatecznie nie zdążyliśmy uzgodnić nowego i zostało.
Słyszałem pytania ze strony osób, które uważają, że Bóg daje szansę zbawienia wszystkim ludziom, nie tylko katolikom, czy w ogóle warto być katolikiem, czy jest sens, żeby misjonarze nawracali ludzi?
Jak mamy się zachować, co my, świeccy możemy zrobić?

Zaczął Stanisław Kracik, niektóre z jego myśli:
Jak wyjść z kryzysu w Kościele? Gdyby ktoś wiedział, poza Panem Bogiem, to by to już ogłosił. Można odczytywać różne znaki, z aktywności papieża możemy odczytywać, co jest jego główną troską i takiej klarownej wizji co robić, jeszcze nie ma.
Papież emeryt, Benedykt XVI niedawno opublikował list o przyczynach kryzysu w Kościele. Ale źródła jego niepokoju pochodzą sprzed 50 lat. W roku 1969 prof. Ratzinger wypowiadał się na temat przyszłości kościoła. Był wtedy pod silnym wrażeniem rewolucji obyczajowej, jaka właśnie się wtedy dokonała.
Sięgnijmy do wypowiedzi prof. Ratzingera sprzed 50 lat.
„Kościół będzie wspólnotą bardziej uduchowioną, bez mandatu politycznego. Kryzys dopiero się zaczął i mogą nastąpić straszliwe wstrząsy. Kościół katolicki się ostoi, jeżeli poradzi sobie z tym, że ma być moralną latarnią morską, na burzliwych wodach, a przyszłość Kościoła, po raz kolejny, jak zawsze (tu zwracam uwagę na czas św. Franciszka i na sytuację Kościoła, mówię o Asyżu), pozostanie ukształtowana przez świętych. Nie potrzeba nam Kościoła, który celebruje kult działania i działań politycznych. Dlatego on sam siebie zniszczy.”
To są bardzo mocne słowa i widzimy, że się to po 50 latach ze wzmożoną aktywnością dzieje. Wtedy Ratzinger nie podjął się profetycznego działania, był na to za mądry, ale zarysował wizję Kościoła.
„Po kryzysie wyłoni się Kościół jutra. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa. Księża będą pracować w innych zawodach. W wierze i modlitwie na nowo uzna sakramenty za formę oddawania czci Bogu a nie za przedmiot liturgii. Ludzie samotni wobec Boga przyjdą do tych małych wspólnot.”
Nic takiego nie wydarzyło się nagle, ten proces ma już 50 lat. W różnych krajach, w różnym tempie on postępował i postępuje.
Zdaniem ks. Adama Bonieckiego odrodzenie Kościoła nie spadnie nam z nieba, a jego zaczynem będą świeccy.

Marek Lasota kontynuował, mówiąc m.in.
Mówi się, że mamy najgłębszy kryzys, jaki dotknął Kościół od czasów reformacji. Także nasz Kościół w którym podziały są coraz bardziej głębokie.
Kryzys w Kościele to nie tylko afera pedofilii, której przypadki są tylko jednym z objawów, licznych objawów, które od 50 lat, a nawet wcześniej, zaczynają oblicze tego kryzysu wyznaczać.
Takim problemem jest tocząca się od dziesięcioleci bezpardonowa walka w Stolicy Apostolskiej pomiędzy rozmaitymi frakcjami. Określenia takie, jak „lawendowa mafia”, to nie są wymysły publicystów, czy ludzi nieżyczliwych Kościołowi, tylko tych, którzy ten problem widzą od dawna i chcą rozbroić zło, które tam jest.
Drugą odsłoną tego konfliktu jest bezpardonowe zwalczanie papieża Franciszka przez niektóre ugrupowania kościelne. Ten podział przenosi się na struktury Kościoła w Polsce. Jeden z poważnych duchownych podczas kazania, w czasie Mszy św. mówił, że należy się modlić o rychłą śmierć papieża Franciszka.
Polacy wbrew pozorom są antyklerykalni. Czas komuny był dla Kościoła w Polsce czymś w rodzaju koła ratunkowego. 40 powojennych lat sprawiło utożsamienie społeczeństwa z Kościołem na tyle głębokie, że do dziś tak jest postrzegane. Problem, że głównie przez hierarchów, a coraz mniej przez społeczeństwo.
Kłopoty Kościoła w Polsce będą się mnożyły i potęgowały. Jak przed 20 laty w Austrii, potem w Irlandii, czy przedtem w Holandii. Pewne scenariusze się powtarzają.
O kryzysie – najgłębszy od reformacji? Cofnijmy się do tamtych czasów W lutym 1468 przyszedł na świat Alessandro Foresse. W r.1493 już kardynałem. Ma liczne kochanki, z jedną z nich, rzymską arystokratką ma czworo dzieci, oficjalnie uznanych. W 1534 roku zostaje papieżem. Jako Paweł III. wszystkie stanowiska w kurii rzymskiej obsadzał swymi synami, wnukami kuzynami, i innymi pociotkami. Nepotyzm w pełnej okazałości. Wg Lutra był to papież sodomitów i biskup wszystkich hermafrodytów. Wydaje się – czarna postać.
Ale i drugie oblicze: Paweł III to odnowiciel zabytków, protektor Michała Anioła i wielu innych artystów. 2 lata po wyborze na papieża, w r. 1536 z najzaufańszymi kardynałami naradzał się nad upadkiem Kościoła i zaradzeniem jemu. W efekcie w 1545 r. zwołał Sobór Trydencki, który przeorał Kościół i otworzył nową erę w dziejach Kościoła na kilkaset lat. Ten papież sodomitów i hermafrodytów – cytując Lutra. Pan Bóg ma swoje sposoby działania.
W XVI w, gdy wydawało się, że Kościół upadł, pojawiły się takie postacie, jak Ignacy Loyola, Karol Boromeusz, Franciszek Xawery, Teresa z Avila, Jan od Krzyża.
Tylko Pan Bóg wie, jak wyjść z kryzysu. Tak, Pan Bóg wie i to realizuje.
Słychać, że są ataki na Kościół. Pomijając intencje tych, co ataki formułują, to nie są rzeczy wyssane z palca. I tu jest problem.
Zapewne pojawią się nowe postacie w Kościele, na miarę tamtych świętych.


Z dalszych wypowiedzi:
Mamy nieprawdopodobnie trudny okres dla kapłanów. Mamy wysoki poziom agresji na widok ludzi w koloratkach.

Każdy okres triumfalizmu w Kościele był czasem, w którym on zapracowywał sobie na przyszłe prześladowania.

Pan Bóg powołuje niekoniecznie najświętszych. Np. zabójców, jak Mojżesz, czy św. Paweł. Widać ma swoiste poczucie humoru.

Nachalność, z jaką Kościół działał po 1989 roku, szybko przyniosły efekt negatywny – zaczęto mówić o „czarnych”, którzy chcą wszystkim rządzić.

Co ja mogę zrobić? Jaka moja rola?

Mówimy, że wierzymy w święty Kościół powszechny. Czy modlimy się? Czy troszczymy się o Kościół?


W trakcie dyskusji:
Nie dostrzegam tak ostro kryzysu w Kościele. Trafiam na dobrych kapłanów.
Jednej z grup medytacyjnych WCCM salę użyczają Redemptoryści – dominikanie, franciszkanie, kapucyni odmówili.
Ważna jest różnorodność przejawów działalności w Kościele.
Być może przyszłością Kościoła są małe grupy.
Możemy robić swoje nie bacząc na to co robią inni. Mogę dawać świadectwo o swojej wierze i swoim zaangażowaniu, nie oglądając się, że X robi tak, Y bierze pieniądze, a Z kogoś oszukał.

Aby przywrócić moralność w Kościele, trzeba w duszach przywrócić pragnienie powagi, prostoty i umartwienia. Chodzi o czystość, dziewictwo i honor
Cnoty zaniknęły nie tylko w księżach ale i w nas. Nie mówmy o innych ale o nas.

Nie możemy się czuć zwolnieni z odpowiedzialności, mówić, że Pan Bóg sobie poradzi i będzie dobrze. To nas nie zwalnia. Więc co robić?
Styk między księżmi i świeckimi. Wybieram takie msze św., które są najcichsze z najmniejszym zadęciem. Jest we mnie, świeckiej kobiecie poczucie spychania nas na margines w Kościele. Szukam miejsca, w którym można coś w Kościele zrobić. Cokolwiek. Oprócz modlitwy i medytacji. Natykam się na mur. Wysyłam listy do biskupów (z wieloma podpisami) i nie dostaję odpowiedzi. Co można zrobić, choćby małego?

Jeszcze na temat listu Benedykta XVI:
Pisze po spotkaniu przewodniczących episkopatów. List długi, interesujący, do potocznego obiegu tylko jedna myśl przeniknęła. Opisuje obalenie moralności w dziedzinie seksu. Co zrobić – Może stworzyć drugi Kościół? Już taki eksperyment był i zakończył się niepowodzeniem. Moc zła wynika z naszej odmowy kochania Boga. Pierwszym fundamentalnym darem, jaki wiara ofiarowuje jest pewność, że Bóg istnieje.
Świat pozbawiony Boga jest światem pozbawionym znaczenia. Władza jest tu jedyną zasadą, prawda się nie liczy bo jej nie ma.
Jedyną możliwością dostępną każdemu katolikowi jest Eeucharystia. Ale zamieniła się w rytuał, który niewielkie budzi reakcje. Ceremonialny grzecznościowy gest. Kto pamięta, że to centrum chrześcijańskiego życia, związane z obecnością samego Boga?


Oddawać cześć Bogu i dawać świadectwo życia. Wg Ewangelii.

Problem nie w tym, że świat podzielony. Problem tkwi w Kościele.
Św. Franciszek rozsyłając pierwszych braci, dodawał: „A czasem nawet mówcie do nich.” Pierwsi franciszkanie mieli świadczyć sobą samym.

Co robić by małe grupy nie były odejściem od jedności?

Musimy rozmawiać z księżmi. Im przede wszystkim szkodzi ten podział: konsekrowani i reszta, oni i my.

Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne będzie poukładane.
Gdy się człowiek systematycznie modli, ma światło.
Dokonuje się nawrócenie własne. Ale musimy zdobyć się na odwagę.


Co możemy sami robić?
W podsumowaniu Stanisław Kracik stwierdził: Miejmy życzliwość dla przyzwoitych księży. Módlmy się za Kościół i księży. Róbmy swoje w małych wspólnotach. Dawajmy świadectwo własnym życiem. Piszmy do kogo się da w sutannach, koloratkach biretach…
Jeśli nasze chrześcijaństwo będziemy świadczyć na zewnątrz, to nawet mówić dużo nie musimy.


Marek Lasota dodał:
Narzeka się na ataki na kościół, że to szatańskie zakusy Może spojrzeć z innej strony:
Te ataki to niekoniecznie sądy szatańskie. Może to sygnał od Pana Boga, że już takiego Kościoła nie chce. Nie wolno nam milczeć. Bo to sygnał dla nas. Nie żebyśmy tworzyli inny Kościół, ale żebyśmy my wyrazili, jako Kościół, swoją opinię. Byśmy rozmawiali o tym. Niemilczenie, to nie tylko listy, SMS-y, ale także modlitwa.

Tyle moich nieskładnych notatek, próbujących przekazać skrótowo, o czym mówiono na spotkaniu.

Co dokładnie powiedziano na nim, można odsłuchać:

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.