Dialog, który prowadzi do prawdy

O tożsamości niezbędnej w prowadzeniu dialogu, jego granicach oraz postawie dialogicznej rozmawiamy z ks. abp. Henrykiem Muszyńskim, Prymasem Seniorem, przez lata związanym z tematem dialogu. Abp Muszyński wypowiada się również na temat zakazu nałożonego na ks. Adama Bonieckiego.

„KlubTygodnika.pl”:Dialog to słowo-klucz praktycznie od początku życia Ekscelencji. Wszak dorastał Ksiądz Prymas w miejscu gdzie na co dzień ścierały się dwie wizje: polska i niemiecka. Podobnie było później, w czasach PRL-u, a także w różnych komisjach w Rzymie czy przy Episkopacie. Musimy więc zacząć od pytań: skąd w Księdzu Prymasie takie zafascynowanie do dialogiem oraz czym jest dla Księdza Prymasa dialog?

Abp Henryk Muszyński: Rzeczywiście dialog od zawsze zajmuje w moim życiu bardzo ważne miejsce, choć nie nazwałbym go moim wyborem. Po prostu Pan Bóg tak pokierował moim życiem. Zaczęło się od zwykłego dialogu między ludźmi, później przyszedł czas na ten międzyreligijny. Tak się złożyło, że zwykle sam musiałem rozpoczynać dialog. Od momentu kiedy zostałem biskupem najpierw jako współprzewodniczący grupy kontaktowej, prowadziłem dialog polsko-niemiecki. Zajmowałem się też dialogiem chrześcijańsko-żydowskim, następnie byłem przedstawicielem Episkopatu w Radzie Konferencji Biskupów Europy. Obecnie natomiast jestem współprzewodniczącym grupy dialogu katolicko-prawosławnego.

Na dialog można patrzeć w podwójnej perspektywie: jako środek komunikowania międzyosobowego lub też jako na postawę dialogową. Zdecydowanie bliższe jest mi to drugie ujęcie. Ponadto, odpowiadając na pytanie: czym jest dialog?; powoływałbym się na dokument z 1995 r., który wspólnie z nieżyjącym już abp. Życińskim przygotowywaliśmy. „Orędzie biskupów polskich o potrzebie dialogu i tolerancji w warunkach budowy demokracji” – bo taki tytuł nosił ów tekst – miało być zastosowaniem encykliki „Ecclesiam Suam” Pawła VI do naszej rzeczywistości. Zostało wystosowane do wiernych w formie listu pasterskiego w tym samym roku. Bardzo ważny jest też list z 2003 r. zatytułowany „Dialog warunkiem pokoju. List pasterski Episkopatu Polski na uroczystość Objawienia Pańskiego”.

Skoro mówi Ksiądz Prymas, że na dialog można patrzeć, jak na postawę, to bez wątpienia musi być to postawa otwarta…

Prawdziwy dialog musi opierać się na trzech filarach. Poza wspomnianą postawą otwartą są to: poszanowanie partnera dialogu oraz zachowanie własnej tożsamości. Bardzo często brak dialogu jest wyrazem słabości. Co więcej, prowadząc rozmowę człowiek musi poddać weryfikacji własne poglądy. I tutaj pojawia się trudność, ponieważ dialog wymaga szczerości, otwartości, poszanowania drugiego człowieka, ale także własnego zakorzenienia. Wierność własnej tożsamości jest tu nieodzowna, bez niej urzeczywistnienie dialogu będzie niemożliwe.

Nim rozszerzymy kwestię tożsamości pozostańmy jeszcze przy postawie otwartej. Pamiętamy słowa ks. Józefa Tischnera, który stwierdza w „Etyce Solidarności”, że w takiej postawie bardzo ważne jest przyznanie drugiej stronie trochę racji.

To rzecz oczywista, ale trudna, zwłaszcza w Kościele. Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy przekonani, że to Kościół ma całą prawdę. Wiem coś o tym, wszak jestem przedstawicielem Kościoła, więc sam niejako reprezentuję tę prawdę, chociaż mam pełną świadomość, że obejmuję i wyrażam ją w sposób niedoskonały, fragmentaryczny i niepełny.

Ciekawa rzecz, że Karol Wojtyła określił postawę dialogową jako zdobycz Soboru Watykańskiego II, a zwłaszcza Dekretu o Wolności Religijnej. Trzeba być świadomym, że rzeczywiście jest to pewne novum. Przecież Kościół przez wieki nauczał w sposób autorytatywny, co podwajało trudność prowadzenia dialogu.

Wolność wyznaniowa jest z reguły przyznawana w państwach demokratycznych. Jednak my mówimy tu o wolności w wymiarze wewnętrznym, wolności w stosunku do Boga, oraz o poszanowaniu, którego oczekuję od mojego partnera dialogu i które jestem mu dłużny.

Swego czasu bardzo intrygował mnie Hyde Park, który jako młody ksiądz podczas pobytu w Anglii miałem okazję przemierzać. Przyglądałem się tam różnym grupom religijnym. Pewnego razu natrafiłem na dominikanina, który stał na ambonie. Podszedłem więc i wsłuchiwałem się w to, co mówił. On zauważył mnie i zapytał: A Ty dlaczego patrzysz na mnie takim podejrzliwym wzrokiem? Pewnie jesteś księdzem. Potwierdziłem. Byłem prawie zgorszony, że przedstawiciel katolicyzmu staje na równi z innymi grupami religijnymi w Hyde Parku. Z jednej strony go podziwiałem, bo głosił Słowo Boże, a jednocześnie ludzie mogli mu zadawać pytania, co nie mieściło mi się w głowie. W końcu podszedł do mnie i mówi: ja jestem z Zakonu Dominikańskiego, a jak wiesz to jest zakon kaznodziejski. Gdyby mnie tutaj nie było, to oznaczałoby, że rezygnuję z głoszenia prawdy ewangelicznej…

Był to moment dla mnie przełomowy, gdyż na nowo uświadomiłem sobie, że chrześcijaństwo to, obok głoszenia orędzia, nieustanny dialog, który w pluralistycznym świecie jest niezbędny. Od tego momentu zacząłem bardziej doceniać i głębiej przeżywać to, co z dialogiem związane. A kolejne lata pracy nad dialogiem bardzo pogłębiły moje przekonania i pomogły poznać samego siebie. Olbrzymią wartością jest tu jednak możliwość poznania sposobu myślenia mojego partnera dialogu.

Czytaj dalej…

comments

One comment

  1. Dialogujmy ! Ale to nie musi być dialog tylko między religijny czy tylko wewnątrz religijny.Ateiści i agnostycy również jego potrzebują i pragną,chociaż pewnie z innej pozycji bo albo nie uznają potrzeby żadnego boga lub uważają że to czy bóg jest czy nie ,nie jest rozstrzygalne. Zatem tak dla dialogu ale dla wszystkich bo tyle jest pól do dialogowania.
    Wyrażam najwyższe uznanie dla Ks.Biskupa szczególnie w Jego ocenie pytań o.Wiśniewskiego.
    Z poważaniem Andrzej Mierzejewski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.