Posted on: 26 marca 2012 Posted by: Magdalena Jarosik Comments: 0

W niedzielę 25 marca, w sali konferencyjnej Herbewa miała miejsce trzecia już debata Krakowskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego”. „Aby dusza nie przestała kochać” – te słowa Simone Weil obrano za tytuł spotkania i jednocześnie punkt wyjścia do rozmowy wokół tematu miłości. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: profesor Ewa Woydyłło, ks. dr Jacek Prusak SJ oraz dr Marcin Polak. Debatę poprowadziła Klubowiczka, Monika Malessa-Drohomirecka.

Uczestnicy dyskusji, w odpowiedzi na niełatwe pytania stawiane przez prowadzącą, próbowali uchwycić fenomen miłości. Pojawiały się koncepcje z różnych dziedzin humanistycznych i te bardziej przyziemne, wzięte prosto z życia. W rozumieniu prof. Ewy Woydyłło miłość jest przede wszystkim pracą, jej jednostką zaś jest czas uwagi i troski dla drugiego człowieka. Z tego punktu widzenia lenistwo i bierność są najważniejszymi szkodnikami miłości.

Ważnym aspektem rozważań był kulturowy, współczesny kontekst dla miłości, pojawiały się pytania, jakie wzorce relacji funkcjonują w naszej i innych kulturach i czy miłość jest dziś społecznym przymusem. Z punktu widzenia Biblii – przypominał ks. dr Jacek Prusak – miłość zawsze była przymusem, ale miłość rozumiana jako postawa, ideał etyczny, nie zaś uczucie.

Choć tytuł spotkania stawiał w centrum miłość w wymiarze duchowym, nie dało się uciec od nawiązań do jej cielesnej strony. Najważniejsza kwestia poruszona w tym temacie dotyczyła przyjemności seksualnej – czy jest ona doznaniem egoistycznym czy może być przeżywana wspólnie? Dr Marcin Polak, przywołując poglądy J. Lacana, twórcy francuskiej szkoły psychoanalizy, twierdził, że nie istnieje związek seksualny. W odpowiedzi, ks. dr Jacek Prusak podważył wyłącznie egoistyczny charakter namiętności, odwołując się do „Pieśni nad pieśniami” i jej własnej interpretacji.

Nie udało się dyskutantom wypracować wspólnej i spójnej definicji tego najważniejszego z uczuć ludzkich. Znów bardziej przydatne okazało się definiowanie negatywne, dało się powiedzieć raczej, czym miłość nie jest, niż jaka jest jej istota. Skoro jednak „dotknąć znaczy unicestwić”, to może lepiej, że do tego nie doszło.

Zdjęcia: Adam Walanus

comments

Leave a Comment