„Trójca … jako tajemnica w najwyższym stopniu”

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 7 czerwca 2020

NIEDZIELA TRÓJCY ŚWIĘTEJ

J 3, 16-18

Jezus powiedział do Nikodema: “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”.

 

„Trójca … jako tajemnica w najwyższym stopniu”

Tymi słowami kard. Jean Daniélou w dziele „Trójca Święta i tajemnica egzystencji” zatytułował jeden z rozdziałów. W ciągu historii teolodzy na wiele sposobów próbowali opisywać tę prawdę wiary. Powiedzmy sobie od razu wszystkie te próby choć wskazują na jakąś szczelinę, poprzez którą wydaje się, że mamy wgląd w tajemnicę Boga, to jednak każda z nich zamiast mówić o Bogu, mówi raczej o nas, zamiast wyjaśniać zaciemnia, ukazując zasłania, ostatecznie daje tylko pozory zrozumienia.

Bóg – Ojciec

Autor natchniony tajemnicę Boga wyraził w słowach: “Pan, Pan, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność”, gdy my dziś mówimy o Trójcy Świętej nie chcemy bynajmniej powiedzieć, że wiemy więcej, bo jesteśmy na innym etapie historii zbawienia, bo Jezus, bo dysponujemy wyrafinowanym aparatem teologicznym, raczej chcemy potwierdzić, że wciąż stajemy przed tajemnicą.

Trójca Święta stanowi dla nas granicę, jest ostrzeżeniem, wskazującym na coś, czego nie da się nazwać, Trójca to nie definicja Boga, ale wskazanie, że stajemy przez samym Miserium, tak pisał o tej tajemnicy wiary, wielki i przenikliwy teolog Joseph Ratzinger. Dlatego najbardziej właściwą postawą przed Bogiem jest adoracja, nie wywołana rezygnacją rozumu, ale wolą uznania, że Bóg jest Bogiem.

Objawiony przez Syna

W Jezusie Chrystusie Bóg objawił swoją powszechną wolę zbawienia: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Jeżeli ktoś w „życiu wiecznym” upatrywałby tylko pośmiertnej egzystencji jest w błędzie. Ten świat nie jest przez Boga traktowany tylko jako przedsionek przyszłego życia. Bóg w swojej stwórczej woli stworzył ten świat jako nasz dom. Bogu chodzi o życie na tej ziemi, ale życie godne człowieka. Cała historia zbawienia pokazuje nam, jak bardzo Bóg angażował się, aby wyprowadzić człowieka z chaosu jaki sobie gotował poprzez niesprawiedliwość, egoizm i okrucieństwo, sprowadzając śmierć i zniszczenie, czyniąc ten świat krainą umarłych, a życie ludzkie jego cieniem. Pragnieniem Boga jest, aby człowiek żył tą pełną, jaką zamierzył w dziele stworzenia. Cała historia zbawienia podprowadza pod ten moment, w którym „życie wieczne” stanie się udziałem całego stworzenia.

Jan Apostoł w słowach, które są zarazem streszczeniem całej Ewangelii: „Tak Bóg umiłował świat …”, aby wyrazić miłość Boga używa greckiego czasownika agapè. To biblijne pojęcie w czasach przedchrześcijańskich nie było znane poza Septuagintą (greckim tłumaczeniem Biblii). W Nowym Testamencie, słowo to stało się kluczem dla wyrażenia miłości Boga do człowieka. O ile powszechnie używane pojęcie na oznaczenie miłości (gr. eros) wyraża pragnienie skierowane ku komuś ze względu na to, że reprezentuje wartość, jakieś dobro dla mnie, tak agapè oznacza zwrócenie się Boga ku temu, co jest bezwartościowe. Nie jest to miłość która pożąda wartości, lecz nadaje lub przywraca wartość. Jest to zatem miłość bezinteresowna, obdarowująca, życiodajna. W Chrystusie ten dar stał się dostępny, wystarczy uwierzyć, że w Nim jest życie i wyciągnąć po nie  rękę: „wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, <dalejże, kupujcie> bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (Iz 55,1). To jest Dobra Nowina dla nas wszystkich. Pełnia życia na wyciągnięcie ręki.

Doświadczany przez Ducha

Pierwotny Kościół Ewangelię przekładał na praktykę życia we wspólnotach. Skoro Bóg nas umiłował, skoro poznaliśmy dar Boży (zob. J 4,1-42), to możemy i powinniśmy nim żyć. Z tajemnicy miłości Boga do człowieka wypływa miłość braterska, mówi o niej, w jakże oszczędnych, ale wymownych słowach drugie czytanie: ”bądźcie jednomyślni, pokój zachowujcie”. Znakiem, że nastały czasy mesjańskie, że przyszło już królestwo Boże, że Bóg objawił się w swojej woli zbawienia wszystkich ludzi, jest pokój. Dar pokoju sprawia, że lud Boży jest wspólnotą całkowicie zanurzoną w pojednaniu i zbudowaną na przebaczeniu, a tym samym w świecie zbudowanym na rywalizacji i konkurencji, w których każdy jest dla siebie i każdy przeciwko wszystkim, może stanowić znak zbawienia. Pokój mesjański nie jest tylko brakiem konfliktów, efektem konsensusu lub zabiegów dyplomatycznych, ale darem Boga, znakiem, że jesteśmy tego samego ducha, że mamy w sobie życie Boże – Ducha Świętego.

Jeżeli jest jakaś prawda wiary, która ma bezpośredni wpływ na nasze życie, na to jak pojmujemy samych siebie i na to, co w naszym życiu jest najważniejsze, to jest to właśnie prawda o Bogu w Trójcy Świętej Jedynym. Ta prawda nie jest teorią, ale obdarowującą miłością.

„Miłość”, słowo odmieniane przez wszystkie przypadki, wydaje się, że utraciło swój pierwotny blask i siłę wyrazu, może tym bardziej jako chrześcijanie jesteśmy powołani właśnie po to, a nawet tylko po to, aby zaświadczyć o miłości, życiu, pokoju, pojednaniu. Historia zbawienia objawia Boga Jego dzieła miłości, tym samym o Bogu możemy zaświadczyć tylko przez miłość, tylko miłość jest wiarygodna

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz