Słowo o Krzysztofie Kozłowskim

tu-i-teraz600

W najnowszym wydaniu „Tygodnika Powszechnego” (nr 13/2017) opublikowano informację o mszy świętej, którą ojciec Wiesław Dawidowski OSA odprawił w niedzielę 26 marca w czwartą rocznicę śmierci Krzysztofa Kozłowskiego. Podpisała ją m.in. Redakcja i Fundacja „Tygodnika Powszechnego”. Gdybyż jeszcze znalazło się bodaj słowo przypomnienia, że Krzysztof Kozłowski był przez pół wieku filarem „Tygodnika Powszechnego”, długoletnim zastępcą redaktora naczelnego pisma – Jerzego Turowicza, mistrzem kaleczonej przez państwową cenzurę rubryki „Obraz tygodnia”. Gdybyż jeszcze w podpisie pod informacją o mszy znalazło się sformułowanie: „Przyjaciele i Koledzy”… Ale może za dużo chcę? Może po prostu trzeba tylko podziękować. czytaj więcej

Spotkania

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia.

jola_elkanUczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata».

To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc.

A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem».

Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem».

Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę».

Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok».

Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie».

Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?»

Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi».

Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić».

Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz.

Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon.

A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».. czytaj więcej

Ks. Jan Kaczkowski – mistrz życia aż do końca

kaczkowski mistrzZapraszamy na spotkanie poświęcone ks. Janowi Kaczkowskiemu osnute wokół nowej książki Katarzyny Jabłońskiej zatytułowanej „Żyć aż do końca. Instrukcja obsługi”. W spotkaniu, które odbędzie się we wtorek, 4 kwietnia o godz. 19 w Cafe Misja (ul. Gołębia 1) udział wezmą Katarzyna Jabłońska, prof. Jacek Łuczak i ks. Mirosław Tykfer.

Życzenie na imieniny

tu-i-teraz600

Dziś zwierzenie całkowicie prywatne, możliwie jak najkrótsze. Gdy się usłyszało tyle dobrych życzeń, co dziś i wczoraj, stary człowiek zapragnął realizacji chociaż ich ułamka. Niech by on był taki właśnie: w dobie, gdy wolne media są coraz bardziej zagrożone (np. projektowaną „repolonizacją”), życzyłabym sobie, aby wszystkie te media, które mają w podtytule lub w intencji bycie chrześcijańskimi, stały się schronieniem. Przed kłamstwem, fałszem, złością, złą intencją – przed pustynią, na której nie ma już rzetelnej informacji ani dobrej woli. Żeby można je było czytać, słuchać i oglądać bezpiecznie, ze spokojem w duszy, bez lęku czy poczucia zagubienia. czytaj więcej

Umiar drogą do osiągnięcia szczęścia

Człowiek w sposób naturalny dąży do najwyższego dobra jakim jest szczęście. Według Arystotelesa, jego osiągnięcie możliwe jest poprzez postępowanie w sposób zgodny z tym, co rozum podpowiada duszy. O zgodnym działaniu rozumu i duszy, i o tym, czym jest zasada “złotego środka” porozmawiamy na następnym spotkaniu Klubu “Tygodnika Powszechnego” w Berlinie. czytaj więcej